Post
autor: Vin » 13-10-2011, 16:18
Premier League, 15.10.11r
13:45 Liverpool - Manchester United @ 1x @ 1,50 :tobet:
W sobotę o godzinie 13:45 na Anfield Road odbędzie się hit ósmej kolejki angielskiej Premier League, zarazem będzie to spotkanie rozpoczynające tę serię spotkań. Nie kryję, że to spotkanie kryje u mnie dodatkowe emocje. Nie ukrywam, że Liverpool jest moim ulubionym klubem, a wiadomo jak ważne dla kibiców tej drużyny są spotkania z Manchesterem United. Typ nie jest jednak podparty tylko i wyłącznie głupią nadzieją na dobry wynik. The Reds nie weszli może w sezon z wielkim impetem, ale radzą sobie całkiem nieźle. W siedmiu kolejkach uzbierali 13 punktów i zajmują piąte miejsce. Na Anfield są prawie bezbłędni. Oprócz remisu z Sunderlandem na inaugurację rozgrywek wygrali pewnie z Boltonem 3:1 i niezbyt przekonująco, ale jednak z Wolverhampton 2:1. Liverpool dołek w postaci wyjazdowych porażek ze Stoke 0:1 i Tottenhamem 0:4 ma już za sobą. Ostatnio ograli Wolves o czym już wspomniałem a także w niezwykle ważnym meczu przed przerwą na zgrupowania reprezentacji Everton 2:0. W derbach Merseyside bramki strzelali Carroll i Suarez. Mam nadzieję, że ten pierwszy na dobre się odblokuje, a drugi powtórzy grę z marcowego spotkania przeciwko Czerwonym Diabłom kiedy to wypracował try bramki Kuytowi. Manchester United sezon rozpoczął fantastycznie. Jako jedna z czterech drużyn nie znaleźli jeszcze rywala, który potrafiłby ich pokonać. Co więcej stracili na razie punkty tylko w jednym spotkaniu. Mowa o remisie ze Stoke City na wyjeździe. Ponadto w spotkaniach wyjazdowych ograli jeszcze West Bromwich Albion 2:1 i Bolton 5:0. Zdecydowanie najlepszym wynikiem w dotychczasowych spotkaniach ligowych Manchesteru jest zwycięstwo 8:2 nad Arsenalem. Ostatnie dwa spotkania pokazały jednak, że z tą ekipą da się rywalizować. Zremisowali 3:3 ze szwajcarskim FC Basel, a także ograli 2:0 Norwich. Zwycięstwo nad beniaminkiem dość pewne, ale z drugiej strony kto oglądał to spotkanie wie, że wcale nie musiało przyjść tak łatwo. Obie drużyny do tego spotkania podejdą w dobrych nastrojach. Mam nadzieję, że po meczu szczęśliwi będą tylko fani gospodarzy. Trzy ostatnie spotkania na Anfield tych ekip kończyły się zwycięstwami Liverpoolu i mam nadzieję, że dziś będzie podobnie. YNWA!
16:00 Manchester City (-1) - Aston Villa @ 1 @ 2,00 :tobet:
W Manchesterze o godzinie 16:00 dojdzie do pojedynku między The Citizens a Aston Villą. The Villans przyjadą na to spotkanie z chęcią odebrania punktów wyżej notowanemu rywalowi, ale nie sądzę aby im się to udało. Wydaje mi się, że gospodarze wygrają i to dość pewnie dlatego gram na nich z handicapem. Manchester City sezon rozpoczął z wysokiego C i wyraźnie od samego początku stwarza wrażenie zespołu, który będzie się liczył o mistrzostwo kraju w tegorocznych rozgrywkach. Nic jednak dziwnego jeśli zespół buduje się nie mając ograniczeń pieniężnych. City rozpoczęli podobnie jak ich rywale zza miedzy - Manchester United. Po siedmiu kolejkach mają taką samą liczbę punktów - 19 i zajmują drugie miejsce tylko i wyłącznie przez gorszy bilans bramkowy. Od początku sezonu imponują swoją formą. Na swoim terenie są bezbłędni. Pokonali kolejno Swansea 4:0, Wigan 3:0 i Everton 2:0. Jak widać każde z tych spotkań wygrali przynajmniej dwoma bramkami różnicy. Jedyne punkty stracili w pojedynku wyjazdowych z Fulham. Zremisowali na Craven Cottage 2:2, pomimo tego, że prowadzili już 2:0 po dwóch bramkach sprowadzonego latem Aguerro. Po tamtym spotkaniu wygrali jednak z Evertonem o czym już wspomniałem a także rozbili Blackburn Rovers na wyjeździe wygrywając aż 4:0. Dzisiejszy rywal na pewno nie będzie miał łatwo. Aston Villa sezon rozpoczęła całkiem nieźle. Zajmują siódme miejsce z 11 punktami na koncie, a do piątego Liverpoolu tracą zaledwie dwa punkty. Na wyjazdach nie przegrali jeszcze ani jednego meczu, z drugiej strony nie wygrali też ani razu. Zremisowali wszystkie trzy spotkania (0:0 z Fulham, 2:2 z Evertonem i 1:1 z QPR). Nie można ani jednego z tych rywali porównać do Manchesteru City. The Citizens są zespołem zdecydowanie lepszym od tych z którymi przyszło się dotychczas mierzyć Aston Villi. Przed przerwą na spotkania reprezentacji ograli Wigan Athletic przed własną publicznością 2:0. W ubiegłym sezonie na obiekcie Manchesteru City gospodarze wygrali pewnie 4:0. Dziś może być podobnie..
16:00 Norwich City - Swansea City @ 1x @ 1,28 :tobet:
Na Carrow Road w Norwich o godzinie 16:00 wybiegną jedenastki dwójki beniaminków Premier League. Faworytem tego spotkania będą gospodarze. Czy zwyciężą? Nie odważę się postawić na ich zwycięstwo, ale z podpórką jak najbardziej. Kurs może nie powala ale nie chce mi się wierzyć, że gości stać będzie na wywiezienie kompletu punktów dlatego typ uważam za dość pewny. Priorytetem obu beniaminków na pewno jest utrzymanie. Na razie wszystkie trzy drużyny, które awansowały do PL w tym sezonie mają po osiem punktów (oprócz Norwich i Swansei jest jeszcze QPR). Najwyżej w tabeli znajduje się Norwich. Kanarki, jak potocznie nazywana jest drużyna Norwich miejsce przed Swansea zawdzięcza temu, że strzelili jedną bramkę więcej od nich. Przed własną publicznością wcale nie spisują się jakoś nadzwyczaj dobrze. Do tej pory zgromadzili u siebie zaledwie cztery punkty, więc połowę swojego dorobku. Rozpoczęli od remisu ze Stoke City, później musieli uznać wyższość West Bromwich Albion, ale w szóstej kolejce pokonali Sunderland. Ostatnie trzy spotkania ligowe tej ekipy to zwycięstwa nad Boltonem na wyjeździe i Sunderlandem o czym już pisałem, a także porażka z Manchesterem United. O tym, że w spotkaniu z aktualnym mistrzem Anglii spisali się bardzo dobrze napisałem już w analizie meczu Liverpoolu z Manchesterem United. Dziś przyjdzie im zmierzyć się z ekipą, która ma podobne cele na ten sezon jak oni. Swansea City wszystkie osiem punktów zdobyła w spotkaniach przed własną publicznością. Co to oznacza patrząc na statystyki meczów wyjazdowych? Trzy spotkania i trzy porażki rzecz jasna. Zespołami lepszymi kolejno okazały się Manchester City 0:4, Arsenal 0:1 i Chelsea 1:4. Trzeba jednak przyznać, że mierzyli się z zespołami ze ścisłej czołówki angielskiej piłki. Arsenal co prawda jest w dołku po odejściu Fabregasa i Nasriego, ale i tak zawsze jeszcze drużyną groźną. Ostatnie trzy spotkania Swansea to podobnie jak w przypadku Norwich dwa zwycięstwa (3:0 z WBA i 2:0 ze Stoke) i jedna porażka (1:4 z Chelsea). Oba zwycięstwa rzecz jasna odniesione przed własną publicznością a dziś kibice nie będą przychylnie nastawieni do nich. W ubiegłym sezonie jeszcze w Championship Norwich wygrało u siebie 2:0. Dziś może być podobnie, ale ja zdecydowałem się podeprzeć swój typ ewentualnym remisem.
16:00 Queens Park Rangers - Blackburn Rovers @ Over 1,5 @ 1,27 :tobet:
Tym razem zajrzę na Loftus Road Stadium do Londynu, gdzie miejscowe Queens Park Rangers podejmie Blackburn Rovers. Faworytem spotkania wydaje się być beniaminek, ale nie zdecydowałbym się zagrać na ich czyste zwycięstwo, a kurs z podpórką nie przekracza nawet 1,30. Zdecydowałem się więc zagrać na to, że w spotkaniu zobaczymy przynajmniej dwie bramki. Kurs także nie powala, ale wydaje mi się, że o to można być spokojnym. QPR po awansie spisuje się dość nieźle. Zajmują jedenaste miejsce z ośmioma punktami na koncie i przewagą trzech nad strefą spadkową. Są jednym z trzech zespołów, które nie wygrały jeszcze spotkania przed własną publicznością, co ciekawe udało im się to już na wyjeździe. U siebie rozpoczęli od porażki z Boltonem 0:4, a następnie remisowali 0:0 z Newcastle i 1:1 z Aston Villą. Oba te remisy wraz z upływem czasu okazują się niezłymi wynikami. Newcastle zajmuje przecież czwarte miejsce w lidze, a Aston Villa niewiele gorsze - siódme. Jak widzimy w dwóch z trzech spotkań padły przynajmniej dwie bramki. Co może niepokoić w trzech meczach strzelili zaledwie jedną bramkę! Skuteczność na pewno trzeba poprawić. Ostatnie trzy mecze QPR to wyjazdowe zwycięstwo nad Wolverhampton (3:0), wspomniany remis u siebie z Aston Villą 1:1 i wysoka porażka 0:6 z Fulham. Widać, że obrona jest niezwykle dziurawa. Blackburn zajmuje w lidze przedostatnie - dziewiętnaste miejsce z czterema punktami na koncie. Na wyjazdach radzą sobie słabiutko. Remis 1:1 z Fulham i porażki 1:3 z Aston Villą i 1:3 z Newcastle pokazują, że ciężko będzie im także w tym spotkaniu. Z drugiej strony widzimy, że w każdym z dotychczasowych spotkań wyjazdowych zarówno strzelili jak i stracili bramkę i to pozytyw co do mojego typu. W ostatnich trzech spotkaniach tej ekipy padało sporo bramek. Ograli Arsenal Londyn 4:3, przegrali z Newcastle 1:3 i z Manchesterem City 0:4. Cztery bramki strzelone Arsenalowi, będącemu nawet w kryzysie muszą robić wrażenie. Ostatni raz obie ekipy spotkały się w spotkaniu ligowym w 2001 roku. Wtedy na obiekcie QPR zwyciężyło Blackburn 3:1. Dziś o zwycięstwo będzie ciężko, ale mam nadzieję, że podobnie jak wtedy obie ekipy strzelą bramkę..
16:00 Stoke City - Fulham Londyn @ 1x @ 1,33 :tobet:
O godzinie 16:00 na Britannia Stadium Stoke City podejmie Fulham Londyn. Już nie jeden rywal przekonał się, jak trudnym przeciwnikiem jest Stoke u siebie. Dziś gospodarze właśnie z powodu gry przed własnymi kibicami stawiani są przeze mnie w roli faworytów. Stoke w siedmiu spotkaniach zgromadziło dziewięć punktów i zajmują obecnie ósme miejsce. Stoke przed własną publicznością jest strasznie niewygodnym przeciwnikiem. W tym sezonie zdołali zatrzymać już Chelseę (0:0), Manchester United (1:1), Liverpool (1:0), czy Tottenham w Curling Cup (0:0 i zwycięstwo w karnych). Wszystkie wymienione przeze mnie zespoły powalczą w tym sezonie o mistrzostwo Premier League, a tymczasem Stoke zatrzymało wszystkie z nich. Na wyjazdach nie jest już tak kolorowo, ale także potrafili pokonać chociażby WBA. Ostatnie trzy spotkania Stoke to wspomniany remis z Czerwonymi Diabłami, zwycięstwo u siebie nad Besiktasem w Lidze Europy i dotkliwa porażka z beniaminkiem - Swansea na wyjeździe 0:2. Dziś zagrają jednak u siebie i to stawia ich zdecydowanie w roli faworyta tym bardziej, że rywal wcale nie jest z najwyższej półki. Fulham to ligowy średniak. W siedmiu kolejkach obecnego sezonu zgromadzili o dwa punkty mniej od Stoke i zajmują 12 miejsce. Na wyjazdach gra im zdecydowanie nie idzie. Remis z WBA, które zajmuje miejsce tuż nad strefą spadkową i porażki z Newcastle i Wolverhampton nie mogą napawać optymizmem przed potyczką na Britannia Stadium. Ostatnie trzy spotkania to jednak całkiem niezłe wyniki. Wspomniany remis z WBA, wyjazdowe zwycięstwo w Lidze Europy nad Odense 2:0 i pogrom beniaminka QPR przed własną publicznością aż 6:0. Dziś o powtórzenie takiego wyniku, a chociażby remis będzie niezwykle trudno. W ubiegłym sezonie co prawda wywieźli stąd komplet punktów zwyciężając 2:0, ale już w sezonie 2009/10 Stoke wygrało u siebie 3:2. Dziś powinno być podobnie. Liczę na dobrą postawę gospodarzy i co najmniej remis.
16:00 Wigan Athletic - Bolton Wanderers @ x2 @ 1,60 :tobet:
O godzinie 16:00 na The DW Stadium w Wigan dojdzie do bardzo ciekawego spotkania. Miejscowy Wigan Athletic podejmie Bolton Wanderers. Obie drużyny jak na razie dołują w ligowej tabeli, ale głównie słaba dyspozycja Boltonu może dziwić. Według mnie powodem jest jednak w tym przypadku terminarz. Dzisiaj goście powinni powalczyć przynajmniej o punkt. Wigan w ubiegłym sezonie do końca broniło się przed spadkiem i w tym pewnie będzie podobnie, a przynajmniej wszystko na razie na to wskazuje. W siedmiu kolejkach zgromadzili bowiem zaledwie pięć punktów i zajmują odległe osiemnaste miejsce. Cztery z pięciu punktów zdobyli przed własną publicznością. Na ten dorobek składa się zwycięstwo nad beniaminkiem QPR, remis z innym beniaminkiem - Norwich City i porażka z Tottenhamem Hotspur. Ostatnio ich forma wygląda fatalnie. Od czterech kolejek nie zdobyli ani jednego punktu. Kolejno w pokonanym polu pozostawiły ich ekipy Manchesteru City (0:3), Evertonu (1:3), Tottenhamu (1:2) i Aston Villi (0:2). Rywale może i nie byli łatwi, ale o punkty w spotkaniach z Evertonem czy Aston Villą powinni powalczyć, a już cztery porażki z rzędu pokazują, że coś jest nie tak. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze porażka w Curling Cup z drugoligowym Crystal Palace. Dziś rywal na pewno nie jest łatwiejszy niż Crystal Palace.. Bolton co prawda okupuje ostatnie miejsce w tabeli z zaledwie trzema punktami i to zdobytymi w pierwszej kolejce, ale z drugiej strony wszystkiemu winien jest według mnie terminarz. Dobra, zgadzam się, że nie powinni przegrać kolejnych sześciu spotkań, ale porażki z Manchesterem City (2:3), Liverpoolem (1:3), Manchesterem United (0:5), Arsenalem (0:3), czy Chelseą (0:5) były pewnie wkalkulowane już przed rozpoczęciem rozgrywek. Jedynym wynikiem nie do przyjęcia dla mnie jest porażka z Norwich City u siebie (1:2). Po pierwszej kolejce w której wygrali 4:0 z QPR wszyscy zachwycali się, ale wtedy przyszły kolejne porażki i wszystko zmieniło się o 360 stopni. Presja jest nieprawdopodobna i trzeba w końcu zacząć zdobywać punkty. Pod koniec września w spotkaniu Curling Cup pokazali, że mogą powalczyć z całkiem niezłą przecież Aston Villą (2:0). Co prawda po tym spotkaniu przyszły porażki z Arsenalem i Chelsea, ale według mnie w tym meczu będzie inaczej. W ubiegłym sezonie zarówno na obiekcie Wigan jak i Boltonu padały remisy po 1:1. Dziś może być podobnie. Wydaje mi się, że gospodarze są zbyt słabi aby ograć Bolton, natomiast gości nie stać w tym momencie na wywiezienie trzech punktów z DW Stadium. Faworyta upatruje jednak w drużynie przyjezdnych.
18:30 Chelsea Londyn - Everton @ Under 3,5 @ 1,40 :tobet:
Ostatnie już spotkanie zaplanowane na sobotę w Premier League. Ponownie mecz rozgrywany w Londynie. Tym razem na Stamford Bridge, gdzie miejscowa Chelsea podejmie Everton. Według mnie spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie, no może nie aż tak jak pojedynek Liverpoolu z Manchesterem United, ale na pewno zaraz po tym pojedynku będzie to najciekawszy sobotni mecz w Anglii. Kto faworytem? Oczywiście podopieczni Boasa, ale kurs w okolicach 1,35 na ich zwycięstwo w meczu z tak trudnym przeciwnikiem jak Everton wcale mnie nie przekonuje. Wydaje mi się za to, że w spotkaniu nie padnie wiele bramek a już na pewno nie więcej niż trzy. Chelsea rozpoczęła sezon całkiem przyzwoicie. W siedmiu kolejkach zgromadzili 16 punktów i zajmują trzecie miejsce tuż za dwoma klubami z Manchesteru - United i City. Przed własną publicznością są jak na razie bezbłędni. Rozpoczęli od pokonania WBA 2:1, następnie ograli Norwich 3:1 i w końcu Swansea City 4:1. W dwóch z tych spotkań padały więcej niż trzy bramki, ale nie powinniśmy porównywać zespołów Norwich, czy Swansea, a więc beniaminków do Evertonu. Ostatnie trzy spotkania The Blues to porażka z Manchesterem United 1:3 i zwycięstwa nad Swansea i Boltonem (5:1). We wszystkich tych spotkaniach znowu padały przynajmniej cztery bramki. O Swansei już wspomniałem, Boltonowi zaaplikowali aż pięć bramek, bo ten zespół zdecydowanie dołuje, natomiast Manchester strzelił im aż trzy, a chyba nikt nie wierzy, że Everton na to stać. Everton ma w swoim dorobku siedem punktów, ale trzeba pamiętać o zaległym meczu z pierwszej kolejki z Tottenhamem. Na obcym terenie rozegrali dotychczas tylko dwa spotkania. Ograli Blackburn 1:0 i przegrali z Manchesterem City 0:2. Ostatnie trzy spotkania to zwycięstwo po dogrywce z WBA 2:1 w Curling Cup i ligowe porażki z The Citizens 0:2 i Liverpoolem także 0:2. Średnia bramek gospodarzy tego pojedynku po siedmiu kolejkach to 3,57, natomiast średnia Evertonu to zaledwie 2,33. Everton strzelił dotychczas zaledwie sześć bramek, ale z drugiej strony stracił także tylko osiem. Mam nadzieję, że po tym spotkaniu te statystyki nie zostaną zakłócone. Dodam jeszcze, że w ubiegłym sezonie na tym obiekcie padł remis 1:1, natomiast Everton grając u siebie wygrał 1:0. Dziś także wielu bramek się nie spodziewam.
Ostatnio zmieniony 14-10-2011, 15:45 przez
Vin, łącznie zmieniany 1 raz.
YNWA!