Decyzja Centralnej Komisji Sędziowskiej rozpaliła dyskusję jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Półfinał Superpucharu Turcji pomiędzy Galatasaray a Trabzonsporem ponownie poprowadzi Cihan Aydın – ten sam arbiter, to samo miasto i niemal identyczne okoliczności jak w pamiętnym finale Pucharu Turcji sprzed roku. Zbieg okoliczności? A może detal, który nadaje temu starciu dodatkowego napięcia i symbolicznego znaczenia? Sędzia, który już zapisał się w historii tego starcia Ogłoszenie obsady sędziowskiej półfinału Superpucharu Turkcell natychmiast przyciągnęło uwagę kibiców i mediów.
Cihan Aydın został wyznaczony do prowadzenia meczu Galatasaray – Trabzonspor w Gaziantep, co wywołało falę komentarzy. Powód? Dokładnie ten sam arbiter sędziował finał Pucharu Turcji Ziraat w poprzednim sezonie, gdy Galatasaray pokonał Trabzonspor 3:0. Co więcej, tamto spotkanie również rozegrano na stadionie w Gaziantep.
Lista podobieństw na tym się nie kończy. W rundzie jesiennej sezonu 2025/26 obie drużyny spotkały się w Stambule w 11. kolejce Superligi, a mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Także wtedy sędzią był… Cihan Aydın. Trudno się dziwić, że wśród kibiców pojawiły się głosy o „niezwykłym zbiegu okoliczności”. Statystyki, które podsycają emocje Bilans Galatasaray w meczach prowadzonych przez Cihana Aydına jest imponujący.
Cimbom nie przegrał żadnego z 11 spotkań, w których arbiter ten pełnił rolę sędziego głównego – osiem zwycięstw i trzy remisy w meczach ligowych oraz pucharowych. W tych spotkaniach Galatasaray obejrzał dwie czerwone i czternaście żółtych kartek. Z perspektywy Trabzonsporu statystyki są mniej jednoznaczne. Aydın sędziował 12 meczów z udziałem Bordo-Mavililer, w których
zanotowali oni sześć zwycięstw, dwa remisy i cztery porażki. Arbiter pokazał im dwie czerwone oraz aż 21 żółtych kartek. Choć liczby same w sobie nie rozstrzygają losów meczu, bez wątpienia dodają narracji dodatkowej warstwy napięcia. Ile tym razem padnie kartek?
Z tej okazji mamy dla Was wiele ciekawych zakładów na ten mecz. Przekonajcie się sami! 
Żółte kartki: Powyżej 5.5 Kurs 2.00
Zagraj już teraz Zakład możesz obstawić u polskiego, legalnego bukmachera BETFAN. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to możesz skorzystać z najlepszej promocyjnej oferty na start i zgarnąć
podwojenie wpłaty do 200 zł od trzech pierwszych depozytów i specjalny freebet 25 zł, a więc łącznie aż 625 zł! Przy rejestracji wystarczy wpisać
kod promocyjny BETFAN –
SPORTBETFAN. 
Nowa formuła Superpucharu, stare ambicje Poniedziałkowy półfinał to część nowego formatu Superpucharu Turcji,
który z tradycyjnego jednego meczu przekształcił się w czterozespołowy miniturniej z półfinałami i finałem. Galatasaray, jako zdobywca mistrzostwa i Pucharu Turcji w sezonie 2024/25, ponownie znalazł się w centrum uwagi. Trabzonspor z kolei przystępuje do rywalizacji jako trzecia drużyna poprzedniego sezonu ligowego, głodna rewanżu po zeszłorocznym rozczarowaniu. Drugi półfinał, zaplanowany na wtorek 6 stycznia, poprowadzi Ali Şansalan, co tylko podkreśla, jak mocno obsada sędziowska stała się częścią dyskusji wokół Superpucharu. Galatasaray w rytmie zwycięstw Zespół Okana Buruka przystępuje do meczu w bardzo dobrych nastrojach. Trzy kolejne zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach pozwoliły Cimbom zakończyć rok na pozytywnej nucie. Między ligowymi triumfami nad Antalyasporem (4:1) i Kasimpasą (3:0) Galatasaray uporał się z Istanbul Basaksehir w Pucharze Turcji, choć było to skromniejsze zwycięstwo. Te rezultaty zapewniły obrońcom tytułu trzypunktową przewagę na szczycie tabeli Superligi przed przerwą zimową. Dwutygodniowy odpoczynek pozwolił zespołowi zregenerować siły i spokojnie przygotować się do półfinału. Trabzonspor szuka przełamania Dla Trabzonsporu to okazja, by zmienić narrację i wyrwać się z cienia Galatasaray. Bezbramkowy remis z Cimbom w listopadzie pokazał, że drużyna potrafi się postawić mistrzom, ale teraz stawka jest znacznie wyższa.
Awans do finału Superpucharu byłby nie tylko sportowym sukcesem, lecz także symbolicznym przełamaniem ostatnich niepowodzeń. W Gaziantep znów spotkają się te same barwy, ten sam sędzia i podobna historia w tle. Tym razem jednak wynik nie musi być powtórką z przeszłości – a właśnie ta niepewność sprawia, że półfinał zapowiada się wyjątkowo elektryzująco.