Kto mi podmienił w przerwie Milan ?
Ultra ważny mecz za nami, Diabły wygrywają 3:2 w Mediolanie. Wynik wskazuje na wielki sukces, jednak ja za długo kocham tę drużynę by móc się jarać i świętować. Bo wynik znacznie lepszy niż gra...
United w pierwszej połowie nie istnieli. Nie wiem czy wina leży po stronie świetnej gry Milanu (Ronaldinho !!!), czy też raczej w tym co męczy mnie od dawna - przeciętnemu składowi ManU. Obraz gry wyglądał fatalnie. W obronie totalna panika, piłkarze Milanu mieli pełno miejsca i robili co chcieli. W pomocy bezradność. Park który poza tym że biega to nic więcej nie umie, Nani który może i umie ale wychodzi mu raz w roku i Scholes i Carrick którzy grali na poziomie rozgrywających z polskiej ligi. Napastnicy, a właściwie napastnik Rooney - bez podań nie mógł zrobić nic. Totalna bieda. Milan mógł tu śmiało prowadzić ze 3-0 i gdyby nie przypadkowa bramka Scholesa, było by po prostu po meczu.
Druga połowa wbrew pozorom wcale nie lepsza. Tylko Milan jakiś inny. Ronaldinho znikł do 85 minuty, a obrońcy Milanu chyba zapomnieli, że przeciw nim gra najlepszy napastnik na świecie. Jak Rooney strzela głową to jest święto. A jak strzela z taką łatwością 2x, to przeciwnicy powinni się w ramach pokuty przez rok biczować...
Ostatni 5 minut pokazuje jak ważna w sporcie jest psychika. Bo przecież ten milan który przez 15 minut po 3-1 nie umiał wyprowadzić jednej sensownej akcji i pozwalał ManU na truchtanie z piłką w środku pola, po strzeleniu 2-3, zmienił się w zupełnie inny zespół. Mieli świetne 3 sytuacje z których choć jedna powinna skończyć się bramką. Szalone.
Jest mi źle bo ta drużyna to nie jest United który zwykłem kochać. Świetny bramkarz, świetny lewy obrońca Evra, świetny Fletcher i mega genialny Rooney to trochę za mało. Bardziej im do Aston Villi, czyli dobrze funkcjonującego kolektywu, niż do drużyny gwiazd. Doskonale to było widać w pierwszej połowie, gdzie chyba nawet jednego pojedynku 1 na 1 nikt nie wygrał.
Wyniki więc są, ale styl gry - pozostawia mi wciąż wiele do życzenia. Ot, może na stare lata wybredny się robię. Co oczywiście nie zmienia faktu, że dziś świętuje awans do 1/4 bo w cuda i odrodzenie Milanu to ja nie wierzę

.
Ps. Co do Eurowizji, to nie wiem czy oglądaliście Polskie eliminacje. W sumie mnie buki wkurzyły bo nigdzie nie można było tego stawiać a top3 wytypowałbym idealnie. Wprawdzie same pozycje były dla mnie wielką niewiadomą (wielkie cycki kontra klon dody kontra pseudo góralski koleś), ale ogólnie jestem bardzo szczęśliwy z wyniku. Bo ten Marcin coś tam, może zawojować Europę. Po pierwsze bo w końcu śpiewa po polsku (chociaż kawałek) i takie mocno etniczne brzmienie wzbudza ciekawość. Po drugie - bo podobno przystojny koleś, głos też ma niczego sobie - geje będą głosować

. I w końcu po trzecie - utwór strasznie oryginalny, albo się bardzo podoba, albo bardzo niepodoba. Nie pozostaje się jednak obojętnym więc jakieś punkty będą. Moim zdaniem - albo mega mega porażka, albo największy sukces w ostatnich 10 latach. Jak znajdę jakiś zakład na top6 z dobrym kursem to gram grubo już teraz.